Dzisiaj bez zdjęć, ponieważ za długo się ładują. Nie przeszkadzałoby mi to, aczkolwiek zepsuła mi się ładowarka do laptopa i działam na końcówce baterii.
Dzisiaj jest ten dzień. Co miesiąc od maja 2009 roku to samo mi przypomina. Nie wiem jakie inne myśli, jakie wydarzenia mogłyby się wydarzyć, ale i tak nie wymażą mi wspomnień. Można je mieć, prawda?
Nienawidzę swego ciała. Każdy jego centymetr jest położony tłuszczem. Chciałabym to zmienić, ale.. chyba sił już na to nie mam. Teraz przegrałam. Może niedługo znowu się podniosę i zwyciężę, oby.
Miałam dzisiaj gościa. I całe szczęście, bo bym w domu zwariowała! Kaktus, dziękuję za przybycie.
Jako jedyny z klasy poświęciłeś się odwiedzić mnie przez cały tydzień mojej nieobecności. Gratuluję .
Pójdę teraz spać. Chcę już o niczym nie myśleć.
Od kiedy otworzyłam oczy
.. nieważne
` mimo,że do celu jeszcze daleko , szczęśliwy jestem .. "
piątek, 9 grudnia 2011
czwartek, 8 grudnia 2011
three.
Jaka leniwa jestem , szok! Od jutra robię porządki, pewnie już świąteczne. Znając mnie mogę się nie wyrobić. (śmiech) Szczerze to nie sądziłam,że zatęsknię za włączeniem muzyki, przebraniem się w ciuchy gorszego użytku, wzięciem szmat i miski z wodą, a ścierając kurze radosnym, fałszującym i głośnym śpiewaniem. Cześć tego już jutro.( *.*) Jedynie,że postanowię jutro wziąć się za pieczenie ciasteczek. Chyba jednak nie, gdyż wszystko do świąt pewnie zjedzą . (pro, nie jestem słodyczy 2 dzień xd! )
Kiedy obudziłam się dzisiaj już tak porządnie to nie byłam w najlepszym nastroju. Wściekłość i może to był żal, bynajmniej to spowodowało,że niezbyt byłam obecna. Dlaczego teraz śnią mi się te wszystkie rzeczy? Dlaczego w każdy poranek muszę się zastanawiać czy tak musiało być? Drażni mnie już to. Cieszę się,że potrafię siebie teraz na tyle opanować, by nie zrobić czegoś - tego , co bym za krótki czas zapewne żałowała.
Nie mam chęci jakoś do większego pisania dzisiaj. Na nic nie mam ochoty. Najchętniej poszłabym teraz spać.
Za tydzień są moje urodziny, będę miała wtedy koniec diety, przecież kawałek torcika sobie odmówię w swoje święto, prawda? Dzisiaj zjadłam trochę więcej niż wczoraj, ale się nie przejmuję. Poćwiczyłam sobie trochę, jeszcze czeka mnie setka brzuszków i pięćdziesiąt przysiadów, zrobię przed spaniem.
Do koncertu zostało dziewięć dni. Do świąt oraz do sylwestra nie będę odliczała . Zresztą powitanie nowego roku zapowiada się nudnie. Mam nadzieję,że coś się wykombinuje, a ja nie będę musiała siedzieć w swoim zacnym domu, o.
Nie wiem, ale mam jakoś dość. Pieprzyc to wszystko, iść naprzód, tak?
Kiedy obudziłam się dzisiaj już tak porządnie to nie byłam w najlepszym nastroju. Wściekłość i może to był żal, bynajmniej to spowodowało,że niezbyt byłam obecna. Dlaczego teraz śnią mi się te wszystkie rzeczy? Dlaczego w każdy poranek muszę się zastanawiać czy tak musiało być? Drażni mnie już to. Cieszę się,że potrafię siebie teraz na tyle opanować, by nie zrobić czegoś - tego , co bym za krótki czas zapewne żałowała.
Nie mam chęci jakoś do większego pisania dzisiaj. Na nic nie mam ochoty. Najchętniej poszłabym teraz spać.
Za tydzień są moje urodziny, będę miała wtedy koniec diety, przecież kawałek torcika sobie odmówię w swoje święto, prawda? Dzisiaj zjadłam trochę więcej niż wczoraj, ale się nie przejmuję. Poćwiczyłam sobie trochę, jeszcze czeka mnie setka brzuszków i pięćdziesiąt przysiadów, zrobię przed spaniem.
Do koncertu zostało dziewięć dni. Do świąt oraz do sylwestra nie będę odliczała . Zresztą powitanie nowego roku zapowiada się nudnie. Mam nadzieję,że coś się wykombinuje, a ja nie będę musiała siedzieć w swoim zacnym domu, o.
Nie wiem, ale mam jakoś dość. Pieprzyc to wszystko, iść naprzód, tak?
środa, 7 grudnia 2011
two .
Mogę powiedzieć,że miło mi, że tyle osób przyjęło dosyć dobrze mój spam na gadu,facebook-u.
Przyjęliście spokojnie link do któregoś tam (15218452156 ...) bloga. Macie moje osobiste gratulacje.
Każdy wie co leciało wczoraj na polsacie - Kevin! Film, który ma już 21 (szok!) lat nadal był oglądany
przez sporą ilośc widzów. Osobiście twierdzę,że może śmiało powiedzieć, że dla naszego pokolenia może być już to tradycja. Pomimo tego,że już nie wiem ile razy go obejrzałam to nadal śmieszył. No może nie tak bardzo jak na początku, aczkolwiek te ich miny, teksty - czekam na drugą część.
Zanim zaś obejrzałam to rozmawiałam przez skype z Kaktusem. Biedny chłopak, został zamęczony przeze mnie.Jak on to wytrzymuje? (myśli)
Nie wiem. Pewnie pomaga mu ciągłe bicie siebie ręką o czoło. ( przeuroczy widok, ha! )
Miała być dzisiaj powtórka i co? I obrane mandarynki. Mężu, pogniewam się! Nie ma cię!
Och, wielki żal i rozpacz. (*.*)
Jak już wspomniałam, zasiadłam na kanapie, włączyłam telewizor, właśnie się zaczynał .
Wzięłam ze sobą aparat, ale po kilku początkowych zdjęciach stwierdziłam,że wolę oglądać nie przez wizjer.
A macie tutaj też Kevina, a co !
No dobrze, teraz ominę swój sen, śniadanie. Chociaż sen miałam taki piękny. Czemu nie może byc tak naprawdę? Tak tylko jest we filmach, ach . (biję swoją wyobraźnię - ał!)
Gdy się obudziłam czułam się nawet dobrze, katar nie był tak intensywny, moje mięśnie, których nie mam mnie nie bolały, ale jak usłyszałam - byłam już zarejestrowana do lekarza.
Przeszukując allegro znalazłam słuchawki, które chcę mieć. Podobno dostanę je na swoje urodziny, oby! Dłużej już bez muzyki nie wytrzymam poza domem, a książkę już przeczytałam w autobusach.
Jak chodzi o swoją walkę ze ciałem, jak na razie postawiłam ładny krok, zaraz idę ćwiczyć więc udanie.
Hmm, dzisiaj smażyłam kotlety( obiad porządny musi być :D ). Nie chwaląc się, ale mi wyszły.
Nie, nie zrobiłam tym razem zdjęcie swojego obiadu. Po co? Abyście mogli mówić mi,że za 'mało' mięsa itp.?
W sumie to może więcej komentarzy by było. (biję siebie na pustość) Lekarka dzisiaj powiedziała mi,że mam nie iśc do szkoły do końca tygodnia. Zapisała mi jakieś krople, tabletki. I pocieszyła mnie! Tak, tak. Na kłucie mam przyjść w lutym( jupi!!), ale przy okazji zważy mnie. Motywację mam, hua . Napisała mi nawet zwolnienie z wf na następny tydzień. Uwielbiam ją normalnie. Aczkolwiek każe mi dodatkowo robić 100 przysiadów dziennie. Dam radę? Ktoś zrobi ze mną?
Pojechałam spotkać się z Frodem. Potowarzyszył mi przy kupnie biletu na koncert (ach, już chcę ten dzień).
Spotkaliśmy się w końcu po dwóch tygodniach nieudanych prób. Jak zawsze miło było, a te zdjęcie poniżej z leniuchowania na ławce. (jak to brzmi xd)
I tak szybko teraz, bo za dużo piszę, no! Byłam w polo, bo mandarynki.(mniam ;3) . Spotkałam Mateusza i Martę, jej , dawno was nie widziałam! Trzeba będzie się spotkać i pogadać, za dużo tematów nas ominęło. Nie ma tak, nie zgadzam się.( foszuniek .o.) Następnie znalazłam się w kościele na roratach. I teraz nie wiem czy wstawić zdjęcie pewnego osobnika, który mi nie pokiwał , gdy ja go nie widziałam,a on mnie tak .
Pamiętaj,że na koniec tygodnia masz się ze mną zobaczyć, tak , do ciebie to mówię. Obiecałeś,że przeczytasz całą notatkę więc .. no . To do Ciebie . (język wytyka)
A jeszcze siedziałam z Grzesiem, pozdrawiam .
Dojechałam do domu i kolacja. (zbawienie!) Herbata z miodem, jajeczka dwa i kawałek pomidorka.
Nie licząc teraz zjedzonych mandarynek .(jej, oprzeć się ich nie mogę)
Kurczę, mam takie dziwne życie, a tyle słów wyszło. Pomijając to,że nie piszę ciekawych odczuć, większości myśli . Już niedługo, niedługo.
Przyjęliście spokojnie link do któregoś tam (15218452156 ...) bloga. Macie moje osobiste gratulacje.
Każdy wie co leciało wczoraj na polsacie - Kevin! Film, który ma już 21 (szok!) lat nadal był oglądany
przez sporą ilośc widzów. Osobiście twierdzę,że może śmiało powiedzieć, że dla naszego pokolenia może być już to tradycja. Pomimo tego,że już nie wiem ile razy go obejrzałam to nadal śmieszył. No może nie tak bardzo jak na początku, aczkolwiek te ich miny, teksty - czekam na drugą część.
Zanim zaś obejrzałam to rozmawiałam przez skype z Kaktusem. Biedny chłopak, został zamęczony przeze mnie.Jak on to wytrzymuje? (myśli)
Nie wiem. Pewnie pomaga mu ciągłe bicie siebie ręką o czoło. ( przeuroczy widok, ha! )
Miała być dzisiaj powtórka i co? I obrane mandarynki. Mężu, pogniewam się! Nie ma cię!
Och, wielki żal i rozpacz. (*.*)
Jak już wspomniałam, zasiadłam na kanapie, włączyłam telewizor, właśnie się zaczynał .
Wzięłam ze sobą aparat, ale po kilku początkowych zdjęciach stwierdziłam,że wolę oglądać nie przez wizjer.
A macie tutaj też Kevina, a co !
No dobrze, teraz ominę swój sen, śniadanie. Chociaż sen miałam taki piękny. Czemu nie może byc tak naprawdę? Tak tylko jest we filmach, ach . (biję swoją wyobraźnię - ał!)
Gdy się obudziłam czułam się nawet dobrze, katar nie był tak intensywny, moje mięśnie, których nie mam mnie nie bolały, ale jak usłyszałam - byłam już zarejestrowana do lekarza.
Przeszukując allegro znalazłam słuchawki, które chcę mieć. Podobno dostanę je na swoje urodziny, oby! Dłużej już bez muzyki nie wytrzymam poza domem, a książkę już przeczytałam w autobusach.
Jak chodzi o swoją walkę ze ciałem, jak na razie postawiłam ładny krok, zaraz idę ćwiczyć więc udanie.
Hmm, dzisiaj smażyłam kotlety( obiad porządny musi być :D ). Nie chwaląc się, ale mi wyszły.
Nie, nie zrobiłam tym razem zdjęcie swojego obiadu. Po co? Abyście mogli mówić mi,że za 'mało' mięsa itp.?
W sumie to może więcej komentarzy by było. (biję siebie na pustość) Lekarka dzisiaj powiedziała mi,że mam nie iśc do szkoły do końca tygodnia. Zapisała mi jakieś krople, tabletki. I pocieszyła mnie! Tak, tak. Na kłucie mam przyjść w lutym( jupi!!), ale przy okazji zważy mnie. Motywację mam, hua . Napisała mi nawet zwolnienie z wf na następny tydzień. Uwielbiam ją normalnie. Aczkolwiek każe mi dodatkowo robić 100 przysiadów dziennie. Dam radę? Ktoś zrobi ze mną?
Pojechałam spotkać się z Frodem. Potowarzyszył mi przy kupnie biletu na koncert (ach, już chcę ten dzień).
Spotkaliśmy się w końcu po dwóch tygodniach nieudanych prób. Jak zawsze miło było, a te zdjęcie poniżej z leniuchowania na ławce. (jak to brzmi xd)
I tak szybko teraz, bo za dużo piszę, no! Byłam w polo, bo mandarynki.(mniam ;3) . Spotkałam Mateusza i Martę, jej , dawno was nie widziałam! Trzeba będzie się spotkać i pogadać, za dużo tematów nas ominęło. Nie ma tak, nie zgadzam się.( foszuniek .o.) Następnie znalazłam się w kościele na roratach. I teraz nie wiem czy wstawić zdjęcie pewnego osobnika, który mi nie pokiwał , gdy ja go nie widziałam,a on mnie tak .
Pamiętaj,że na koniec tygodnia masz się ze mną zobaczyć, tak , do ciebie to mówię. Obiecałeś,że przeczytasz całą notatkę więc .. no . To do Ciebie . (język wytyka)
A jeszcze siedziałam z Grzesiem, pozdrawiam .
Nie licząc teraz zjedzonych mandarynek .(jej, oprzeć się ich nie mogę)
Kurczę, mam takie dziwne życie, a tyle słów wyszło. Pomijając to,że nie piszę ciekawych odczuć, większości myśli . Już niedługo, niedługo.
wtorek, 6 grudnia 2011
one.
Kiedyś ten dzień był magiczny. Czyściłam buty, stawiałam koło łóżka i z uśmiechem szłam spać . Nawet gdy wiedziałam co rano znajdę, to było tak wspanialej, inaczej iż drugi bądź trzeci rok z rzędu .Nie wiem co się dzieję, ale jeszcze nie czuję świąt. W zeszłym roku dopiero poczułam je we wigilię, a dwa lata temu- w ogóle. Tak, odliczam dni, aby upiec ciasteczka, pokroić pomarańczę, zrobić generalne porządki . I przydałby się śnieżek. Na 22 grudnia może? Byłoby tak wspaniale .
Ale powitanie beznadziejne, prawda? Nie umiem zaczynać których z kolei blogów, ale to dziwne uzależnienie. Jak nie chcę mi się chwycić za długopis wolę napisać tutaj. Wiem, że i tak nikt nie przeczyta,
tak zawsze jest .
Od jutra z moją koleżanką (również Pauliną) zaczynamy walkę ze swoim ciałem. Nie jesteśmy głupie, aby odchudzać się na widoczne kości, żebra . Bardziej postawimy na zdrowie i dobre samopoczucie.
Jestem ciekawa co z tego wyjdzie. No cóż, muszę wymyślić jakąś motywację. Znam na tyle siebie,że nastawienie mam , ale długo bez 'kopa' nie wytrzymam. Ach, mam czas do jutra !
Od dwóch dni, prawie trzech , siedzę w domu i leczę przeziębienie. Katar to aż nie pozwala mi spać, a ból gardła nie jest mocny, ale mam chrypę. Prawdopodobnie jutro pójdę do lekarza, niech sprawdzi i wyśle mnie do szkoły. Inaczej miałabym to po prostu gdzieś, ale nie teraz, kiedy do 19 jest wystawienie ocen. Tak, marudzę. To nie nowość.
Od jutra będę wstawiała świeże, codzienne zrobione zdjęcia, aczkolwiek dzisiaj pojawią się starocie.Tak na rozruszanie. Albo nie, chwila ! Wezmę teraz aparat i pokażę moją mikołajkową zdobycz.Wypatrzyłam ją w sobotę, aczkolwiek nie chciałam wydać pieniędzy ze swojego portfela, po prosiłam o kupno swoich rodziców, od razu wykluczając im prezent na ten dzień.
Ale powitanie beznadziejne, prawda? Nie umiem zaczynać których z kolei blogów, ale to dziwne uzależnienie. Jak nie chcę mi się chwycić za długopis wolę napisać tutaj. Wiem, że i tak nikt nie przeczyta,
tak zawsze jest .
Od jutra z moją koleżanką (również Pauliną) zaczynamy walkę ze swoim ciałem. Nie jesteśmy głupie, aby odchudzać się na widoczne kości, żebra . Bardziej postawimy na zdrowie i dobre samopoczucie.
Jestem ciekawa co z tego wyjdzie. No cóż, muszę wymyślić jakąś motywację. Znam na tyle siebie,że nastawienie mam , ale długo bez 'kopa' nie wytrzymam. Ach, mam czas do jutra !
Od dwóch dni, prawie trzech , siedzę w domu i leczę przeziębienie. Katar to aż nie pozwala mi spać, a ból gardła nie jest mocny, ale mam chrypę. Prawdopodobnie jutro pójdę do lekarza, niech sprawdzi i wyśle mnie do szkoły. Inaczej miałabym to po prostu gdzieś, ale nie teraz, kiedy do 19 jest wystawienie ocen. Tak, marudzę. To nie nowość.
Od jutra będę wstawiała świeże, codzienne zrobione zdjęcia, aczkolwiek dzisiaj pojawią się starocie.Tak na rozruszanie. Albo nie, chwila ! Wezmę teraz aparat i pokażę moją mikołajkową zdobycz.Wypatrzyłam ją w sobotę, aczkolwiek nie chciałam wydać pieniędzy ze swojego portfela, po prosiłam o kupno swoich rodziców, od razu wykluczając im prezent na ten dzień.
Subskrybuj:
Posty (Atom)